Relacje
środa, 10 czerwiec 2015 14:25

„SYLWETKI NIEZNANYCH BOHATERÓW” - relacja z wycieczki KTP PTTK "Przygoda": Szczecno - Daleszyce (23.05.2015)

Zadaniem klubu "Przygoda" jest nie tylko poznawanie naszej przepięknej "małej ojczyzny" ale także poznawanie historii tej ziemi, przypominanie czynów i ludzi o których nie powinno się zapomnieć. Wspólnie z kolegą Jurkiem Pabianem zaproponowaliśmy członkom i sympatykom Klubu „Przygoda” trasę Szczecno - Trzemosna - Słopiec - Góra Salkowa - Daleszyce. W wycieczce uczestniczyło 21 osób. Linią 201 dojechaliśmy do Szczecna (za 2 zł/os.), tam przy pozostałościach po dworku rodziny Mauwe opowieść o historii miejscowości i ludziach związanych ze Szczecnem.
Potem leśna droga do Trzemosnej - błotnista, - były przemoczone buty, ale jak „Przygoda” to przygoda. Następnie trochę asfaltem, a później leśnym duktem do Słopca. Tam byliśmy na skraju rezerwatu torfowiskowego „Słopiec” i zobaczyliśmy ruiny starego młyna wodnego z XIX w. i odbudowany kamienny dworek. Ze Słopca na Górę Salkową i tu hit wycieczki - wspaniała panorama Gór Świętokrzyskich, na koniec Daleszyce i powrót do Kielc.

         Jak zwykle ja i Jurek przynudzaliśmy uczestników wycieczki opowieściami z II Wojny Światowej. Inspiracją do zorganizowania wycieczki akurat na tej trasie było przeczytanie przeze mnie książki harcmistrza Kazimierza Pyzika „Sylwetki nieznanych bohaterów. Podobwód AK „Sowa” 1939-1945”. Tysiące ludzi oddało życie walcząc o Polskę, olbrzymia większość z nich jest bezimienna.
Kazimierz Pyzik kierownik szkoły w Sukowie i jednocześnie jeden z organizatorów wywiadu AK upamiętnił kilkuset ludzi działających w podobwodzie Dyminy w czasie okupacji. Ja w tym artykule przedstawiłem historię dwóch z nich. Jednego - Mieczysława Drewicza w olbrzymim skrócie - kiedyś bardzo znanego, ale teraz już zapominanego, oraz mojego stryja - Jana Toporka, którego losy nigdy nie były znane szerokiemu ogółowi. Myślę, że nawet w czasie naszych pieszych wycieczek należy przypominać o ludziach i wydarzeniach związanych z terenami które odwiedzamy.

         Po klęsce wrześniowej natychmiast powstawały różne tajne organizacje niepodległościowe. Najliczniejsza - Armia Krajowa powstała z przekształceń Służby Zwycięstwa Polsce w Związek Walki Zbrojnej a następnie w AK, stworzyła prężne struktury organizacyjne. I tak Komendzie Głównej podlegały okręgi (nasz to Okręg Kielecko- Radomski "Jodła"), następnie były obwody, podobwody i placówki. Powiat kielecki (Kielce miały odrębny podział organizacyjny), podzielono na pięć podobwodów z komendami mieszczącymi się w Dyminach, Niewachlowie, Bodzentynie, Piekoszowie, Suchedniowie. Teren Szczecno - Daleszyce był częścią podobwodu Dyminy o kryptonimie "Sowa". Założycielem pierwszych tajnych organizacji SZP - ZWZ - AK na terenie obwodu Kielce i podobwodu Dyminy był Mieczysław Drewicz ps. „Jan”, „Warren”, „Urban”. Jego wielu kolegów gimnazjalnych mieszkało na tym terenie (kształcił się u "Kostki"), co ułatwiało kontakty, a ponadto posiadał w okolicy mały dworek w zalesionym i trudno dostępnym miejscu. Dworek ten zwany Wydrzyszem znajdował się nad Czarną Nidą w okolicy Łabędziowa kilka kilometrów od Morawicy. Z czasem na terenie Wydrzysza wybudowano szereg bunkrów, niemal do końca wojny były one zapleczem magazynowo - zaopatrzeniowym organizacji podziemnych.
         Por. Drewicz organizując podziemie oparł się na ludziach zaufanych, przedwojennych urzędnikach gminnych, byłych wojskowych, nauczycielach, leśnikach. M.in. komendantami placówek zostali sekretarze urzędów gminnych: w Dyminach Ignacy Ratusznik, w Daleszycach Stanisław Popiel, a w Szczecnie Jan Toporek ps. „Twardy” - mój stryj. Niemiecki aparat przemocy od początku okupacji wprowadził nieludzki terror, zwalczając powstające organizacje antyhitlerowskie. 6 sierpnia 1940 r. przed budynek gminy w Daleszycach zajechało auto i trzech gestapowców weszło do urzędu. Weszli do pokoju sekretarza Popiela, po kilkunastu minutach wyszli i odjechali do Szczecna. Szukali w księgach ludności nazwisk. Popiel połączył się telefonicznie z urzędem gminy w Szczecnie, aby dać znać że jadą tam gestapowcy. Chodziło mu przede wszystkim o powiadomienie o tym Toporka powiązanego pracą konspiracyjną z Daleszycami, którego od stycznia 1940 r. poszukiwało gestapo. Toporkowie nie czekali na nich i natychmiast wyprowadzili się do Kielc. Gestapowcy wrócili po Stanisława Popiela, aresztowali go i wywieźli do Oświęcimia, gdzie zmarł po kilku miesiącach. Jan Toporek „Twardy” mimo zagrożenia ze strony gestapo podjął się jeszcze niebezpieczniejszej pracy w konspiracji. Wspólnie z braćmi Józefem i Stefanem (moim ojcem) w warsztacie przy ul. Radomskiej zajął się montowaniem pistoletów z części wykradzionych przez robotników z fabryki „Hasag”(późniejsza "Iskra"), a także produkcją granatów wg technologii opracowanej przez oficera broni Obwodu Kieleckiego Wacława Różańskiego "Żubra" późniejszego profesora AGH. Żona Jadwiga była nadal łączniczką w Obwodzie Kieleckim ZWZ, a później AK. Biuro warsztatu przy ul Radomskiej było jednocześnie konspiracyjnym sekretariatem Wydziału Organizacyjnego Obwodu Kieleckiego AK. Lecz wśród pracowników warsztatu znalazł się konfident. Jego zdradziecka działalność doprowadziła do tragedii. W dniu 15 maja 1943r. wychodzących z warsztatu Jana i Józefa (właściciela warsztatu) Toporków, oraz por. Stanisława Rybińskiego - szefa Wydziału Organizacyjnego aresztowało gestapo. Prowadzono ich ul Radomską, przy ul Orlej były ruiny zbombardowanego domu. Tam padło hasło - uciekamy. Ucieczka udała się Józefowi Toporkowi i Stanisławowi Rybińskiemu, pościg za Janem Toporkiem trwał do ul. Chęcińskiej, tam został ciężko ranny w brzuch od kuli szefa gestapo Büsinga. Po dwóch dniach zmarł w szpitalu więziennym.AToporek4 Zwłoki takich jak on były zakopywane na cmentarzu żydowskim na Pakoszu. Traf chciał, że właściciel zakładu pogrzebowego, któremu Niemcy nakazali to robić Józef Łabędzki rozpoznał i wykradł zwłoki mojego stryja. Został pochowany w tajemnicy na Cmentarzu Nowym w Kielcach. Gestapowiec Büsing był człowiekiem bardzo niebezpiecznym, przebiegłym, organizował siatki konfidentów, ale także znakomicie wyszkolonym żołnierzem i doskonałym strzelcem. M.in. 23 marca 1943 r. brał udział w walce 3 gestapowców z "Gryfem" (Paweł Stępień) i jego dwoma partyzantami pod Zagnańskiem. W wyniku walki zginął „Mściciel” (Marcin Wiech), a „Gryf” został ciężko ranny. Po wojnie Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich odnalazła Büsinga w jednym z obozów jenieckich w Anglii, wystąpiono o wydanie go Polakom, co nastąpiło w 1948 roku. Proces Büsinga odbył się w Kielcach, a Büsing w więzieniu na Zamkowej siedział w jednej celi z partyzantami "Gryfa". W trakcie procesu Büsingowi udowodniono m.in. zabójstwo Jana Toporka, za co został skazany na śmierć (wyrok wykonano).
 AToporek5        Mieczysław Drewicz jeden z głównych twórców siatki wywiadowczej ZWZ - AK w Obwodzie Kieleckim jako oficer operacyjno-szkoleniowy Komendy Obwodu Kieleckiego AK nadal służył ojczyźnie, w czasie akcji "Burza" został mianowany szefem sztabu i oficerem operacyjnym 4 Pułku Piechoty Legionów. Zmarł w 1968 r. w Kielcach. Pogrzeb Mieczysława Drewicza był wielką manifestacją mieszkańców Kielc i okolicy. Olbrzymie tłumy żegnały go jak bohatera narodowego.

 

Tekst: Andrzej Toporek
Zdjęcia: Jerzy Pabian i Andrzej Toporek

 

 Szczecno Daleszyce006

 

Szczecno Daleszyce010

 

Szczecno Daleszyce013

 

Szczecno Daleszyce014

 

Szczecno Daleszyce022

 

Szczecno Daleszyce026

 

Kalendarz Imprez