Relacje
środa, 28 marzec 2018 15:28

Relacja z powitania wiosny z Klubem Turystów Pieszych "Przygoda" (18.03.2018)

W niedzielę 18 marca Klub Turystów Pieszych PTTK "Przygoda" postanowił przegonić zimę. Był to nie lada wyczyn, bo zima ani myślała odchodzić. Już od tygodnia wszystkie prognozy głosiły, że weekend będzie mroźny, wietrzny i śnieżny.
Rudowłosa piękność, mozolnie wykonana przez Bożenę Kmiecik, przy pomocy mojej skromnej osoby, czekała już też od tygodnia.
No tak, ale czy ktoś przyjdzie? Temperatura minus 10 i wiatr! Nieźle! Pełna obaw, chroniąc otuloną workiem foliowym Marzannę, dotarłam na miejsce zbiórki. Tam okazało się, że grupa desperatów chcących pożegnać zimę, liczy ponad 20 osób, a po drodze jeszcze kilka dołączyło.

 

SAM 2017c min

Dotarliśmy do Miedzianej Góry, gdzie przed Urzędem Gminy powitał nas prowadzący wędrówkę przewodnik kolega Czesław Naporowski. Za kilka minut dołączył gospodarz gminy - wójt Pan Zdzisław Wrzałka, który już po raz kolejny powitał nas na tym gościnnym terenie.
Oczywiście towarzyszył nam również niezawodny Pan Dominik Słoń, jako fotograf i organizator.
Po sesji zdjęciowej, z udziałem rudej Marzany, wyruszyliśmy w zaplanowaną trasę, która wiodła z Miedzianej Góry przez Górę Kamień, Górę Ciosową do Bobrzy.

Nasz sympatyczny przewodnik, z właściwym dla Niego humorem i wdziękiem, opowiadał mnóstwo ciekawych historii związanych z tym terenem.
Marzanną targał silny wiatr, ale nie zaszkodziło to jej wizerunkowi. Panowie bardzo chętnie fotografowali się z tą damą, wykorzystując jeszcze zimowe klimaty.
Niech żałują ci, których przestraszył mróz, bo kiedy pokazało się słoneczko, zrobiło się naprawdę uroczo. Wszędzie biały, puszysty śnieżek, drzewa pokryte białymi czapami, a do tego piękne bazie, które przypominały nam, że wiosna tuż, tuż.

SAM 2086 minDotarliśmy do rzeki Bobrza, gdzie w ubiegłym roku utopiliśmy naszą kukłę. Znowu zgromadziliśmy się na mostku z zamiarem dokonania ceremonii.
Ale, gdzie tam! Nasz przewodnik nie potrafił się rozstać z rudowłosą, wręcz wyrwał ją z rąk usiłujących sobie zrobić ostatnią fotkę i niosąc ją na ramieniu, dziarskim krokiem podążył dalej.
Lekko zdezorientowani pognaliśmy za Nim. Dotarliśmy pod mur oporowy w Bobrzy. Jest to bardzo ciekawe miejsce, gdzie jako "Przygoda", dzięki gościnności gospodarzy, bywamy raz, dwa razy w roku.
Przybliżając ten piękny zakątek wykorzystam informację ze strony Wrót Świętokrzyskich:

W leżącej niedaleko Kielc miejscowości Bobrza w XVII w. zlokalizowano pierwszy na ziemiach polskich Wielki Piec. W roku 1824, w odległości około 1 km, powstał nowy Zakład Wielkopiecowy usytuowany u stóp wysokiej skarpy. Wzniesiono wówczas potężne mury oporowe imponujące swymi rozmiarami. Miały 500 m długości, 5 m szerokości, a miejscami dochodziły nawet do 15 m wysokości.
Na terenie fabryki stanęły składy na rudę, węgielnice, piece do prażenia rudy, osiedle fabryczne oraz układ wodny. Dalszą rozbudowę zakładu przerwała powódź i wybuch powstania listopadowego. Obecnie można podziwiać pozostałości zakładu wielkopiecowego, osiedla oraz wspomniany mur oporowy.

Podziwiając ten piękny teren, słuchając opowieści przewodnika, zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcia, ale cały czas odczuwaliśmy, że jeszcze nie dokonało się najważniejsze. Zima w dalszym ciągu była z nami!
Chyba i nasz przewodnik zaczął odczuwać ciężar spoczywającego na Nim obowiązku, bo biegając trochę nerwowo z kukłą zaczął przygotowywać się do jej unicestwienia. My, biorąc przykład z wcześniejszych lat, zaczęliśmy się rozglądać się za jakąś płynącą wodą. Skąd ją teraz wziąć, skoro Bobrzę już minęliśmy, a pobliski zbiornik wodny był zamarznięty.

SAM 2113 min


Okazało się, że nasz niezawodny Czesław Naporowski miał zupełnie inną koncepcję tegorocznych obrzędów. Powołując się na słowiańskie zwyczaje, podczas których palono słomianą kukłę, wbił naszą marzannę w ziemię i przekazał zarzewie ognia Panu wójtowi Wrzałce, który wprawnym ruchem podłożył je pod sukienkę kukły. Jak się zaczęła palić!!! Ledwo zdążyliśmy pstryknąć kilka fotek. Był siwy dym i po marzannie! Bardzo sprawnie nam to poszło.
Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, trochę z żalem po naszej rudowłosej piękności, udaliśmy się pod wiatę, gdzie, jak się okazało czekała na nas gorąca strawa w postaci żurku, ufundowanego przez Gminę Miedziana Góra.

SAM 2125 minSam Pan wójt Zdzisław Wrzałka, jak na gospodarza przystało, częstował nas tym gorącym posiłkiem. Żurek był pyszny i przede wszystkim gorący, czego nam było potrzeba w ten mroźny dzionek. Dzięki Panu Andrzejowi, pracownikowi Urzędu Gminy mogliśmy się ogrzać przy ognisku i ewentualnie upiec kiełbaskę i kaszaneczkę.
Oczekując na czas odjazdu jakiegoś pojazdu ogólnodostępnej komunikacji, zgromadzeni w grupkach, prowadziliśmy konwersację na bardzo różne tematy, oczywiście z przewagą tych dotyczących marzeń o rychłym nadejściu pięknej wiosny.
Jako Klub Turystów Pieszych PRZYGODA w 100% zrobiliśmy wszystko, aby przegonić zimę! Czekamy na rezultaty.

Biorąc pod uwagę, że nic nie dzieje się samo, a żeby organizacja fajnej imprezy była skuteczna, potrzeba udziału wielu ludzi, po prostu pasjonatów, DZIĘKUJĘ IM WSZYSTKIM!

SAM 1997 min


Tekst: Ewa Gonciarz
 Zdjęcia: Ewa Gonciarz i Mirosław Kubik


 

 

Kalendarz Imprez